Mój największy włosowy problem

Witam :)

Dzisiejszy post chciałabym poświęcić problemowi wyglądu moich włosów, jednak nie pod kątem ich struktury, tylko pod kątem ich długości, która różni się w zależności od okolicy skóry głowy...


To, że moje włosy wypadają nie budzi we mnie takiego niepokoju, jak fakt, w jaki sposób one wypadają...





Tak standardowo wyglądają Moje włosy (wybaczcie za jakość zdjęcia). Można zauważyć, że po bokach - czyli od strony skroni, oraz od spodu są one rzadsze.

I właśnie w tych miejscach wypadają w największych ilościach. Wypadają tak często, że praktycznie gubię włoski długości kilku centrymentów - świeżo podrośnięte baby-hairy.

Tak wygląda spód moich włosow. Są dużo krótsze niż te na czubku. Dlatego też końcówki moich włosów wydają się być rzadkie. Jednak wynika to tylko i wyłącznie z tego, że te włosy te sa za krótkie, żeby nadać im objętości. Cięzko tym włosom urosnąć i wypadają osiągając długość ze zdjęcia. (Od 2 lat mam jednakową długość tych włosów).

Podobna sytuacja ma się z włosami w okolicach skroni:






Włosy w tych okolicach też nie mogą urosnąć bardziej niż kilka cm.

Nasuwa się więc pytanie, co jest przyczyną takiego stanu rzeczy. Bardzo często spinam włosy w kucyk i możliwe, że są słabsze od gumki (akurat w tych okolicach gumka najbardziej je spina), bądź stanu mojej tarczycy - dzisiaj odebrałam wynik TSH i okazało się, że jest nieco powyżej normy (w kierunku nadczynności).

Zamierzam rozprawić się z problemem tarczycowym i zobaczymy czy stan włosów ulegnie poprawie.


Życzę miłego wieczoru,

Żółty Pies



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz