Maska do włosów Kallos Color - czyli krócej znaczy lepiej!

Maskę Kallos kupiłam jakiś czas temu. Zachęcona składem i pozytywnymi opiniami nabyłam litrową butlę pięknie pachnącej maseczki. Niestety pierwsze użycia bardzo zniechęciły mnie do jej stosowania i byłam gotowa rzucić ją w kąt, jednak potrudziłam się o dokładne przeczytanie zaleceń producenta co do użycia odżywki.






Gdzie tkwił błąd ?

Mam ogromną skłonność do przetrzymywania odżywek i masek na włosach na bardzo długi czas. Tak było też w przypadku tej maski, nałożyłam ją na 20 minut (producent zaleca nałożenie na 5 minut).  Po wyschnięciu moje włosy prezentowały się fatalnie, dowód w tym poście: klik!

Przy następnych myciach postanowiłam zaufać słowom producenta i nałożyłam ją zgodnie z zaleceniami - w tym przypadku sprawdziła się bardzo dobrze - włosy były gładsze, mniej napuszone.

Teraz stosuje ją prawie co mycie i nakładam właśnie na taki krótki czasokres. Używam jej także do emulgowania olejów i bardzo dobrze sprawdza się w tej roli.

Przypadek ten jest dowodem na to, że w przypadku odżywek (a także olejów) dłużej nie znaczy lepiej. Moja koleżanka posiada odżywkę Kallosa Keratin i powtórzyła mój błąd - nałożyła go aż na 40 minut i nie była zadowolona z efektu. Natomiast kolejnym razem użyła jej zgodnie z zaleceniami producenta i jej włosy wyglądały o niebo lepiej.




Miałyście tą maskę? Jak się u Was sprawdza?




Żółty Pies

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz