Sposoby na lepiej wyglądające włosy (średnio-/wysokoporowate)

Włosy o wysokiej, bądź średniej porowatości zachowują się jak kameleon. W zależności od dnia i pielęgnacji mogą wyglądać idealnie, nawet mogą "udawać" włosy niskoporowate, bądź mogą po prostu prezentować się okropnie.

Dziś chciałabym zebrać i opisać metody, które najbardziej przyczyniły się do poprawy wyglądu moich mocno porowatych włosów.




Po pierwsze - olejowanie. Niewątpliwie jest to jedna z metod, która przynosi fantastyczne efekty jeśli jest wykonywana systematycznie oraz jeśli wybraliśmy  olej odpowiadający naszym włosom. Pamiętam czasy, gdy jeszcze nawet nie śniło mi się o diagnozowaniu porowatości włosów (myślałam, że są zniszczone) i olejowałam je olejem kokosowym. Oczywiście efekt był przeciwny do zamierzonego i zraziłam się do tego pielęgnacyjnego rytuału. Polecam wszystkim posiadaczką w/w włosów olejowanie na mokro. Olejowanie na sucho nie przyniosło u mnie tak spektakularnych efektów, jak nakładanie oleju na włosy spryskane wodą z gliceryną.

Kolejną bardzo ważną sprawą w przypadku tego rodzaju włosów jest zaprzestanie mycia długości włosów szamponem. Szampon rozchyla łuski włosów, a przecież nam chodzi o to, by je zamknąć. Oczywiście ta metoda sprawdza się u osób, które umiarkowanie stosują produkty silikonowe.Włosy na długości nie są brudne i nie widzę potrzeby tak ostrego mycia. Do zmywania długości wystarczy odżywka z krótkim, bezsilikonowym składem. Wszystko pięknie się domywa (nawet oleje!), a łuska włosa nie zostaje rozchylona.

Niemniej istotną kwestią jest umiejętne stosowanie protein. Wielokrotnie popełniałam błędy polegające na stosowaniu proteinowych odżywek co mycie włosów. Efekt oczywiście był tragiczny (ciągłe przeproteinowanie). Myslałam, że odzywka jest zła i leciała w kąt. Teraz stosuję proteinowe odżywki dużo rzadziej i zawsze w połączeniu z humektantami i emolientami.

Jeśli jesteśmy w temacie humektantów, protein i emolientów nie możemy zapomnieć o tzw. równowadze humektantowo-proteinowo-emolientowej. Włosy wysokoporowate potrzebują zrównoważenia, nie lubią monotonnej pielęgnacji opierającej się jedynie na humentantach, czy emolientach. W moim przypadku bardzo dobrze sprawdza się nakładanie kilka odżywek po myciu - jedna po drugiej. Zazwyczaj stosuję najpierw maskę humentantową, bądź proteinową, spłukuję i nakładam odzywkę emolientową. Produkty emolientowe muszą stanowić ostatni produkt, który zastosujemy na włosy po umyciu. To emolienty zapobiegają ucieczce wody z włosa.

Jeśli chodzi o produkty silikonowe - sądzę, że w przypadku włosów wysokoporowatych są one jak najbardziej wskazane. Zabezpieczają je przed utratą wilgoci i zniszczeniami. Silikonowe serum na końcówki powinno być must have każdej wysokoporowatej (i nie tylko) włosomaniaczki. Nie bójmy się także odżywek z lekkimi silikonami.

A co z suszeniem włosów suszarką ? Jest to kwestia sporna, ale używanie suszarki z głową ma niebagatelne znaczenie w wyglądzie mocno porowatych włosów. Gdy nie suszę włosow,  najlepiej wyglądają one kilka godzin po umyciu - gdy kompletnie odparuje z nich woda, która je puszy. Jeśli jednak wysuszę je chłodnym nawiewem, łuski od razu się zamykają i włosy nabierają pięknego blasku i gładkości.



To chyba wszystkie metody, które pomagają trzymać moje włosy "w ryzach". Jeśli macie jeszcze coś do dorzucenia podzielcie się ze mną :)


Żółty Pies

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz