Gumka invisibobble - czy warto ?

Kucyk, czy koczek jest moją codzienną fryzurą. Z racji tego, że moje włosy gdy są rozpuszczone wyglądają na przerzedzone, praktycznie zawsze są spięte.

Jak wiadomo zbyt mocne ściskanie włosów w koczkach nie tylko osłabia cebulki, ale także może powodować łamanie włosów na długości (szczególnie, jeśli ktoś związuje włosy gumkami-recepturkami). Gdy pierwszy raz zobaczyłam w blogosferze te gumki, od razu zapragnęłam je kupić.

Producent zapewnia, że gumka nie powoduje ściskania włosów, oraz nie tworzy śladów "odgniecenia".


Jak się u mnie sprawdziła?











Zacznę od tego, że swój egzemplarz w postaci jednej sztuki zakupiłam w jednej z krakowskich drogerii za około 5zł. Za standardowe gumki płacimy ok. 2 zł, jednak nie wiem jak Wy, ale ja swoje gumki i frotki (podobnie jak wsuwki) gubię w tempie ekspresowym, nie mówiąc już o rozciągnięciu do granic niemożliwości. :D Tę gumkę dużo trudniej zgubić oraz naciągnąć. Wprawdzie jak widzicie na zdjęciu, jest ona już nieco zniekształcona, jednak to nie umniejsza jej "działaniu".





Tworzywo z jakiej jest wykonana, to dość elastyczny plastik, który absolutnie nie ciągnie włosów. Gumka dla mnie jest  niewyczuwalna na włosach, nie szarpie ich. Dzięki niej mogę zrobić wysokiego kucyka, bądź koczka i zapomnieć, że mam taką fryzurę.

Sprawdzi się zarówno na gęstych, jak i rzadszych włosach. Nie ma problemu z zawiązaniem jej kilkukrotnie, gdyż sporo się rozciąga. Praktycznie nie można jej urwać ;)




Na włosach wygląda całkiem ciekawie, niestandardowo. Widać, że kucyk nie jest ściśnięty, mimo wszystko włosy są dość ciasno upięte.





Podsumowując, bardzo polecam tę gumkę dla osób, które często spinają włosy i skarżą się na "bóle cebulek". Jedynym minusem jaki obserwuję jest wciąż słaba dostępność tej gumki, jednak ostatnio widziałam je w Drogeriach Natura :)





Pozdrawiam,

Żółty Pies




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz