Seboradin FitoCell - podsumowanie kuracji

Po 3 tygodniach stosowania, zakończyłam kurację FitoCell od Seboradinu. W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić wyniki "terapii". Czy warto po nią sięgnąć?





Kuracja składała się z trzech produktów: szamponu, maski oraz serum.


Zacznijmy więc od szamponu. Pierwszą rzeczą, która mnie urzekła, był skład. Jest on napakowany mnóstwem dobroczynnych składników:




Zapach produktu nie każdemu przypadnie do gustu - jest on dziwny, nachalny, taki alkoholowo-słodki. Szampon wspaniale się pieni, jest gęsty i wydajny - stosowałam go co drugi dzień, czasami myłam włosy podwójnie, a wciąż na dnie jeszcze pozostało trochę produktu. Bardzo dobrze oczyszczał skórę głowy, nie podrażniał, nie wysuszał, włosy spokojnie wytrzymywały 2 dni bez oznak większego przetłuszczenia.



Cena szamponu jest dość wysoka - ok. 40-45 zł i pewnie z tego względu już po niego nie sięgnę. Uważam, że szampon ma zbyt krótki kontakt ze skórą głowy i o wiele lepiej jest zainwestować we wcierki.



Pora na maskę. I od razu muszę się przyznać, że jest to jedna z lepszych masek, jakie dotychczas stosowałam. Ale po kolei. Skład produktu prezentuje się bardzo dobrze:


Ekstrakt z komórek macierzystych już na 3 miejscu w składzie. Poza tym dużo ekstraktów, olejów i witamin.



Maska jest dość gęsta, zapach ma zbliżony do szamponu, jednak jest on delikatniejszy i mniej nachalny. Początkowo stosowałam ją na skórę głowy i włosy, jednak trochę szkoda mi jej było stosować na długość i później wmasowywałam ją tylko w skórę głowy, by składniki maski mogły zadziałać tam gdzie powinny. Maska w ogóle nie obciążyła włosów, nie przyspieszyła przetłuszczania. Włosy po niej były genialne: nawilżone, dociążone, gładkie, błyszczące, lejące. Cena również dość wysoka - ok. 40 zł za 150 ml produktu. Kupię ją ponownie.


Wisienką na torcie tej kuracji jest serum, zamknięte w 15 mini tubeczkach. Każda tubka zawiera 6 g produktu. Producent poleca stosować serum codziennie i tak też czyniłam. Produkt ma postać żelową, bezbarwną o zapachu zbliżonym do szamponu.  Skład tubeczek jest znakomity:

Aqua, Alcohol, Malus Domestica Fruit Cell Culture Extract, Xanthan Gum, Glycerin, Lecithin, Glycyrrhiza Glabra, Rose Extract, Cichorium Intybus Leaf Extract, Bertholletia Excelsa Seed Oil, Hydrolyzed Rhodophycea Extract, Menthol, Biotin, D-panthenol, Tropaeolum Majus Flower Extract, Fucus Vesiculosus Extract, Chamomilla Recutita Flower Extract, Mel Extract, Cinchona Succirubra Bark Extract, Maltooligosyl Glucoside Hydrogenated Starch Hydrolysate, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, DMDM Hydantoin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Niacinamide, Propylene Glycol, Diethyl Phthalate, Pyridoxine HCl, Parfum, Citric Acid, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldyhede, Alpha Methylionone, Linalool, Coumarin.

Serum nie obciąża włosów, nie skleja ich i bez problemu możemy go stosować na mokre bądź suche włosy nie obawiając się o skrócenie ich świeżości. Ponadto serum jest bardzo wydajne - bez problemu jedna tubka wystarczy nam na pokrycie całej skóry głowy. Produkt posiada fajny aplikator, dzięki któremu łatwiej jest nam nałożyć produkt na skalp.

Gdy zbliżamy się do końca tubki, warto ją przeciąć nożyczkami i palcem "wygrzebać" resztki produktu - całkiem sporo możemy jeszcze wykorzystać :) Producent zaleca by serum stosować przez 3 miesiące, jednak cena 15 sztuk jest dość droga - ok. 90 zł, więc za 3 miesiące kuracji samym serum musielibyśmy zapłacić ponad 500 zł - to o wiele za drogo.




























A co z efektami ? Od tej kuracji oczekiwałam przede wszystkim mocnego pobudzenia cebulek do wzrostu,
oraz wysypu młodych włosków. Jeśli chodzi o przyrost, to był on większy niż zazwyczaj - początkowo moje pasemko kontrolne mierzyło 21 cm, po 3 tygodniach stosowania tych produktów wynosi 22 cm, co w moim przypadku jest bardzo dużym osiągnięciem (zazwyczaj włosy mi rosną 0,8 cm na miesiąc). Ponadto zanotowałam spory wysyp nowych igiełek na czubku głowy. Myślę, że gdybym tylko miała możliwość to stosowałabym kurację bez przerwy przez 3 m-ce. Wtedy efekty byłyby na pewno o niebo lepsze, ale i tak nie są złe :)


Podsumowując, polecam tę kurację osobom, którym zależy na wzmocnieniu włosów oraz przyroście nowych włosków. Maska podbiła moje serce w 100% i na pewno nie raz zawita w moje skromne progi. Warto ją nakładać na skórę głowy, by składniki aktywne miały możliwość zadziałania. Gdyby serum było tańsze, na pewno  byłoby moim stałym punktem zakupowym.

Pozdrawiam,
Żółty Pies


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz