Dziennik Pielęgnacji Włosów (14) - Laminowanie żelatyną

Bardzo dawno nie wykonywałam na swoich włosach zabiegu laminowania żelatyną. Głownie dlatego, że jakoś ciągle brakowało mi czasu i zapominałam, by kupić w sklepie żelatynę. Dziś miałam wyjątkowo dużo czasu i postanowiłam trochę zrekompensować włosom ostatnie zaniedbania. Jak wyglądał zabieg?





Na początek umyłam włosy oczyszczającym szamponem Bambi. Pianę pozostawiłam na włosach przez kilka chwil, by dogłębnie oczyścić włosy. Po umyciu na mokre włosy nałożyłam olej Babydream, który powoli zaczyna widzieć dno (i dobrze, bo mam na oku kolejny olej!). Tak naolejowane włosy trzymałam około 20 minut i następnie nałożyłam na nie żelatynę zmieszaną z łyżką oleju Babydream, która wyglądała mniej więcej tak:


Niestety, nie pomyślałam i nałożyłam ciepłą mieszankę na zimne włosy... co poskutkowało natychmiastową produkcją galaretki :D Żelatyna się ścięła i bardzo ciężko było ją rozprowadzić na włosach. Jakoś sobie poradziłam, choć nie było to idealne rozprowadzenie produktu na włosach, nałożyłam foliową reklamówkę na włosy, podgrzałam suszarką i przykryłam ręcznikiem na ok. 15 minut. Po upływie tego czasu zmoczyłam włosy w ciepłej wodzie, opłukałam je i dość obficie nałożyłam Kallosa Color w celu zemulgowania żelatyny i oleju. Nie chciałam już używać szamponu, żeby nie zniweczyć efektu zabiegu. Oczywiście Kallos mnie nie zawiódł i wszystko pięknie się domyło. Na koniec nałożyłam jeszcze na minutę trochę maski Mythic Oil i spłukałam. Gdy włosy już schły, zabezpieczyłam je niezawodnym serum Mythic Oil.


Efekt?

Włosy są bardziej gładkie i błyszczące, ale ogólnie bez szału jakiegoś :)


Niestety zdążyło się już ściemnić i zdjęcia nie wychodzą najlepiej, ale może coś się da zobaczyć:





Czubek głowy wydaje mi się lekko obciążony, ale bardzo dobrze widać mój naturalny kolor włosów. Zdjęcia są wykonywane bez lampy błyskowej.








Miłego wieczoru,
Żółty Pies







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz