Mycie włosów wyłącznie wodą - czy to możliwe?

W napisaniu tego posta zainspirował mnie artykuł na Onecie dotyczący pewnej brytyjki, która postanowiła przestać używać szamponów do włosów i myć je jedynie wodą.. Metoda "no poo" staje się coraz bardziej popularna wśród kobiet  z Wysp - czy można umyć włosy wyłącznie wodą ? Skąd ten pomysł?



Bohaterka artykułu, która postanowiła zerwać z dotychczasowym rytuałem mycia włosów to Lucy Atkin Read. Od kilkunastu miesięcy nie myje włosów szamponami, wyłącznie wodą. Inspiracją dla porzucenia tej metody była informacja o liczbie szkodliwych składników, jakie wchłaniają się do organizmu poprzez stosowanie kosmetyków (515 związków dziennie). Lucy chcąc ograniczyć tę liczbę postanowiła całkowicie zrezygnować ze stosowania kosmetyków do pielęgnacji włosów. Przed rozpoczęciem "kuracji" kobieta myła włosy codziennie używając standardowych kosmetyków do tego przeznaczonych.

Jak  Lucy pielęgnuje swoje włosy?

Raz w tygodniu obficie moczy włosy w wodzie i bardzo dokładnie masuje skórę głowy, by pozbyć się łoju i zrogowaciałego naskórka. Raz na dwa tygodnie natomiast używa naturalnej mieszanki myjącej opartej na jajku, sodzie oczyszczonej, bądź orzechach piorących. Używa takie niewielkiej ilości oleju kokosowego, by lepiej rozczesać włosy. Co 6 tygodni farbuje włosy naturalną henną, która w pewnym sensie też posiada właściwości oczyszczające. Gdy jej włosy są splątane polewa je płukanką octową.

Czy wygląd włosów uległ zmianie dzięki tej metodzie ?

Lucy uważa, że jej włosy zaczęły rosnąć szybciej, zrobiły się grubsze, gęstsze i zaczęły się lekko falować. Poza tym teraz się dużo rzadziej przetłuszczają.



Jak twierdzi bohaterka - początki są dość trudne, dlatego, że włosy przyzwyczajają się do innego traktowania  i muszą się same  "oczyścić". Wizualnie nie wygląda to najciekawiej - są tłuste, oklapnięte, pozbawione objętości. Jednak później jest już coraz lepiej. Lucy nie zamierza już nigdy stosować chemicznych szamponów i odżywek.

Co sądzę o tej metodzie?

Początkowo byłam zszokowana i zniesmaczona, jednak szybko sobie przypomniałam pewną sytuację, gdy jeszcze studiowałam. Mianowicie podczas brania prysznicu zapomniałam (!) umyć włosy szamponem i zostały tylko obficie zmoczone wodą (bez masowania skalpu). Po wyschnięciu wydawało mi się wprawdzie, że było coś nie tak, jednak w jakimś stopniu były one umyte. Myślę, że gdybym porządnie masowała skórę głowy, byłoby jeszcze lepiej. Najbardziej w tej metodzie przeraża mnie zapach łoju. Wprawdzie Lucy twierdzi, że niemyte włosy pachną... człowiekiem, jednak nie jestem do tego w pełni  przekonana. Bardzo zachęcające są efekty jakie osiągnęła Lucy - grubsze, gęste włosy.

Na chwilę obecną nie zdecydowałabym się na porzucenie szamponów, nie wyobrażam sobie wyjścia do ludzi w mega tłustych włosach :) Jednak całkiem możliwe, że w przyszłości wprowadzę bardziej naturalne sposoby na mycie - im mniej chemii, tym lepiej ;) W internecie znalazłam także opinie innych osób, które stosują tę metodę i większość z nich jest bardzo zadowolona - również zauważyły one wzrost grubości i gęstości włosów.


Zainteresowanych odsyłam na bloga Lucy KLIK.





Jakie mają zdanie na temat tej metody włosomaniaczki ?



Żółty Pies

4 komentarze:

  1. Na pewno nie sprawdzę tego na sobie, nie wyobrażam sobie mycia głowy bez szamponu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy sposób, ale osobiście chyba nie odważyłabym się zrezygnować z szamponu. ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie na chwilę obecną też to przeraża, ale nie mówię "nie" na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od 2 tygodni już nie myje włosów, pierwszy tydzień nic z nimi nie robiłam, potem zaczełam co drugi dzień płukać je wodą i masować głowę opuszkami palców. Nie mogę na razie za dużo powiedzieć na temat efektów, no bo poprostu dopiero zaczynam o są naprawde one nie fajne. Teraz mam zamiar zacząć stosować maske nawilżającą z jajka i majonezu oraz co jakiś czas długo je moczyć. Napewno nie zaczne stosować sody bo ona wysusza, co jakby mija się z ideą naturalnego nawilżania włosów. Może spróbuję jeszcze metody z octem. Na razie próbuję wytrwać najgorszy okres :)

    OdpowiedzUsuń