Mój włosowy bubel, czyli o odżywce lnianej słów kilka

Muszę przyznać, że rzadko zdarza mi się kupić produkt do włosów i nie zużyć go przez pół roku (no chyba, że jest to litrowa butla Kallosa :D). Niestety tak było w przypadku odzywki lnianej Farmony, którą zakupiłam (a jakże) dzięki pozytywnym opiniom na wizażu. Pech chciał, że nie byłam świadoma tego, że producent zmienił skład produktu a korzystne opinie tyczyły się wersji przed zmianą...

Co jest nie tak z tą odżywką? Dlaczego moje włosy jej nie polubiły?



Zacznijmy od najważniejszego, czyli od zmiany składu. Pisałam o tym dawno temu w tym poście. Początkowo produkt nie posiadał w składzie silikonów, skład był o wiele krótszy i przyjemniejszy, choć nie twierdzę, że po zmianie jest zły - jest dość bogaty jak na produkt do spłukiwania



Produkt zamknięty jest w plastikowej tubie o pojemności 200 ml. Dostępność odzywki uważam za kiepską - widziałam ją jednie w drogerii Wispol. Cena nie była wysoka - ok 6-7 zł. Z wydajnością jest tutaj gorzej - produkt jest dość rzadki, przecieka przez palce. Mimo wszystko przez pół roku wciąż jej nie zużyłam, bo spisuje się na moich włosach fatalnie.


Stosowałam ją na kilka sposobów:

- jako odżywka bez spłukiwania - czyli zgodnie z zaleceniami. Niestety, po jej użyciu moje włosy wyglądały jakby były pokryte jakąś gumą, zbijały się w strąki i kolonie, wyglądały na niedomyte.

- jako odżywka do spłukiwania - zadziałała za słabo. Włosy wyglądały, jakbym nie zastosowała żadnej odżywki :/

-jako odżywka myjąca - nie myła! Myślałam, że chociaż w ten sposób uda mi się ją zużyć, ale gdzie tam. Pokrywała włosy dziwnym filmem. Nie posiada właściwości emulgujących (nie wiem jak to możliwe - posiada emulgatory!).


No po prostu koszmar. Zostało mi jeszcze 1/4 opakowania i chyba komuś go oddam, bo nie mam jak jej zużyć. Nie mam pojęcia w czym tkwi szkopuł - może zły stosunek protein do humektantów? Nie wiem, w każdym razie nie polecam.



Znacie tą odżywkę?



Żółty Pies




1 komentarz:

  1. Czytałam o tym produkcie,jednak nigdy nie używałam i już raczej nie użyję. Nie czuję się skuszona :)) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń