Ampułki Radical - wrażenia po żużyciu jednego opakowania

Stało się tak, jak podejrzewałam. Kolejna wizyta w Biedronce mająca na celu zakup kolejnego opakowania ampułek zakończyła się niepowodzeniem. Wszystkie opakowania zostały wykupione, więc obeszłam się smakiem i zdaję recenzję po zużyciu 10 sztuk ampułek wzmacniających włosy.



Nie będę się rozpisywać nad kwestiami technicznymi, bo wszystko opisałam kilka postów temu, przejdę od razu do sedna.

Z racji mojej hojności w wylewaniu na skórę głowy wcierek, postanowiłam, że będę je wcierać tylko i wyłącznie w te obszary, które najbardziej potrzebują wzmocnienia (czyli spód głowy). Aplikator dołączony do zestawu się u mnie nie sprawdził - aplikował zbyt małą ilość wcierki, a ja lubię "czuć" pod palcami, że skóra jest obficie pokryta płynem. Tak więc wcierkę aplikowałam strzykawką (bez igły!)

Tak więc jedna ampułeczka, czyli 5 ml wystarczyła mi na pokrycie ok 1/4 skóry głowy. Płyn wcierałam codziennie, wykonując przy tym masaż.

Płyn jest na bazie alkoholu, zawiera przy tym mnóstwo substancji aktywnych, w tym roślinne ekstrakty i muszę powiedzieć, że trochę sklejał włosy i robiły się sztywne. Gdybym aplikowała wcierkę w innych miejscach niż tył głowy, pewnie musiałabym je myć codziennie. Nie lubię jak wcierki obciążają lub sklejają włosy :/

Po kilku aplikacjach zaobserwowałam wzrost wypadania włosów w obszarach traktowanych wcierką. Nie powiem, przeraziło mnie to trochę, bo każdy włos jest dla mnie na wagę złota. Jednak takie "powcierkowe" wypadanie zdarza się dość często, po prostu te słabe włosy muszą wypaść, by mogły wyrosnąć nowe, silniejsze.

Po 10 dniach i 10 aplikacjach mogę powiedzieć tylko tyle, że "powcierkowe wypadanie" się trochę ustabilizowało, ale bardzo żałuję, że nie mogę kontynuować wcierania, bo właśnie o to chodzi,  by kuracji nie przerywać. Na drugi raz będę mądrzejsza i wezmę pod uwagę ten fakt i od razu zrobię zapas na co najmniej miesiąc wcierania.

Wydaje mi się, że pod palcami czuję nowe włoski, ale podejrzewam, że są one jeszcze wynikiem działania Dermeny. Póki co stosuję szampon Bioxsine i wcieram olej IHT mając nadzieję na odzyskanie utraconych włosów.





Przyjemnej niedzieli,
Żółty Pies

10 komentarzy:

  1. Może kiedyś je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, mają dobry skład i są w miarę tanie :)

      Usuń
  2. Nigdy ich nie miałam, ale może to i lepiej, bo u mnie wcierki z alkoholem w składzie nie sprawdzają się zbyt dobrze. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. akurat ja mam to szczęście, że moja skóra głowy dobrze toleruje alkoholowe wcierki ;)

      Usuń
  3. Czyli jednak działają skoro wypchały osłabione włosy i przyszykowały miejsce dla nowych.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie się nie sprawdziły, swędziała mnie po nich głowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy produkt, chętnie wypróbuję

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne są takie ampułki, z tej marki nie mieliśmy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne są tego typu produkty, z tej marki nie mieliśmy.

    OdpowiedzUsuń