Lass Naturals, IHT-9 - olej przeciw wypadaniu włosów

Strasznie, ale to strasznie nie mam czasu dla włosów (i pisanie bloga) w ostatnim czasie, ale nie jestem w stanie na chwilę obecną tego zmienić. W tygodniu jestem poza domem po 11-12 h i jak wracam późnym wieczorem to mam ochotę pójść od razu spać, a nie kombinować z włosami. Jednak mimo wszystko staram się poświęcić te kilkanaście minut więcej na rytuał mycia i odżywiania, bo wiem, jak jak to zaniecham, to włosy od razu upadną na wyglądzie.

Przez ostatni miesiąc walczyłam o przywrócenie gęstości włosów z olejem IHT-9 oraz szamponem Bioxsine. Dzisiaj przedstawię moje wrażenia po stosowaniu oleju, który jednak nie okazał się ulubieńcem, ale o tym poniżej...


Na zakup oleju IHT-9 zdecydowałam się pod wpływem pozytywnych opinii oraz składu, który jest bardzo imponujący. Szczerze mówiąc nie przepadam za olejowymi wcierkami - dlatego, że w ich przypadku potrzeba gospodarować więcej czasu przed myciem i chodzić w tłustych włosach co najmniej kilka godzin przed myciem (bądź noc przed myciem-jednak ja włosy myję na wieczór). Wiedziałam, że to będzie ciężki orzech do zgryzienia ze względu na mój plan dnia, ale jednak ciekawość i nadzieja zwyciężyły.

Produkt otrzymujemy w plastikowym opakowaniu mieszczącym 200 ml oleju. Za butelkę zapłaciłam 30 zł. Nie jest on bardzo gęsty, dość dobrze się rozprowadza na włosach i skórze głowy. Trochę nie podobał mi się aplikator - taki zwykły zakraplacz jak w kroplach żołądkowych, więc go usunęłam i olej pobierałam strzykawką.




Zapach jest dla mnie wręcz identyczny do zapachu oleju Amla firmy Dabur - jeśli ktoś miał, to wie jak to pachnie ;) Skład jest bardzo piękny, mnóstwo olejów i ekstraktów, jednak nie przewidziałam jednej rzeczy - zawiera olej kokosowy, którego moje włosy nie znoszą:


Producent zaleca aplikować olej na czyste, suche włosy i skórę głowy delikatnie masując skalp. Następnie zostawić na całą noc, lub przynajmniej na kilka godzin.

Olej starałam się wcierać 2-3 razy w tygodniu w skalp oraz we włosy. Zazwyczaj udawało mi się go potrzymać ok. 2-3 h.


Działanie:
Niestety, olej nakładany na długość włosów się u mnie nie sprawdził. Nie wygładzał, nie dociążał włosów, może jedynie lekko nabłyszczał, ale ogólnie z blaskiem nie mam problemów. Zmywałam go zarówno odżywką jak i szamponem, w każdym wypadku efekt był podobny.

Jeśli chodzi o zastosowanie na skórę głowy - tutaj muszę powiedzieć, że od kiedy zaczęłam go wcierać, na mojej głowie pojawiły się nowe baby hair. I to w takich miejscach, w których już dawno ich nie było, więc myślę, że to zasługa oleju. Nie zauważyłam szybszego porostu włosów. 

Szkoda że nie sprawdził się na długości włosów, pewnie muszę z pokorą wrócić do oleju ze słodkich migdałów, który jednak działał najlepiej.



Miałyście? Znacie?

Żółty Pies

1 komentarz:

  1. Ja chyba nie mogę stosować olejów na skalp bo wzmaga to u mnie wypadanie. Czasami niektórzy tak mają. Amlę bardzo lubię, ale zapach ma intensywny, kadzidełkowy :P

    OdpowiedzUsuń