Nivea Long Repair - odżywka odbudowująca

Odżywka odbudowująca firmy Nivea to dość kultowy produkt - jestem pewna że zna ją większość włosomaniaczek. Mnie również nie ominęła ta przyjemność i także ją testowałam dwukrotnie - przed zmianą składu oraz po zmianie. Kiedyś bardzo unikałam produktów do włosów firmy Nivea, Pantene, L'oreal itp. Myślałam, że takie koncerny wypuszczają masowe produkty z ubogimi składami oraz zastrzykiem "silikonów", które tylko wizualnie poprawiają wygląd włosa.

Gdy Long Repair pojawiała się stopniowo w blogosferze początkowo ignorowałam fale zachwytów nad tym produktem i omijałam je w sklepach szerokim łukiem. Jednak, gdy pozytywnych opinii przybywało w zastraszającym tempie postanowiłam zaryzykować i ją po prostu wypróbować..



Pierwsze opakowanie tej odżywki kupiłam rok temu, gdy jeszcze miała stary skład, który prezentował się następująco:

Aqua, Stearyl Alcohol, Cetyl Alcohol, Stearamidopropyl Dimethylamine, Dimethicone, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Hydrolyzed Keratin, Orbignya Oleifera Seed Oil, Oryzanol, Silicone Quaternium - 18, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Coco Betaine, Cocamidopropyl Betaine, Trideceth - 6, Trideceth- 12, C12-15 Pareth-3, Lactic Acid, Sodium Chloride, Methylparaben, Propylparaben, Phenoxyethanol,Linalool , Butylphenyl Methylpropional, Geraniol, Benzyl Alcohol, Parfum.

Niestety tradycji stała się zadość i producent pomajstrował w składzie i m.in usunął z niego olej jojoba oraz aloes. Szkoda, bo akurat te składniki moje włosy bardzo lubią. Aktualnie skład wygląda tak:


Mimo usunięcia kilku składników produkt zawiera sporo emolientów i kondycjonerów (silikonów), hydrolizowaną keratynę  oraz olej babassu, który znajdował się w niegdyś uwielbianej odżywce Isany (ale ją wycofano). Brakuje mi tylko humektanów - ten aloes był idealny.



W tym roku kupiłam kolejną buteleczkę odżywki i zaczęłam testować.



Przed zmianą składu:

Produkt bardzo, ale to bardzo przypadł do gustu moim włosom. Po jej użyciu były idealnie gładkie, proste zdyscyplinowane, jakby nieco grubsze, w ogóle się nie puszyły. Wyglądały bardzo dobrze. Wystarczyło nałożyć odżywkę na dosłownie minutę i efekt był znakomity. Jest tylko jedno ale - moje przerzedzone (bo tak trzeba je nazwać) włosy w takim wygładzeniu wyglądają bardzo mizernie. Odżywka zjadła im objętość i trochę wyglądały smutno i rzadko, jakby było ich 2 x mniej niż w rzeczywistości. Gdybym miała je gęstsze to byłaby to moja ulubiona odżywka. Oczywiście nie używałam jej co mycie, ze względu na możliwość przeproteinowania.


Po zmianie składu:

Odżywka zadziałała dobrze, ale nie aż tak jak rok temu. Owszem, lekko pogrubia włosy, dyscyplinuje, ale juz nie w takim stopniu. Mimo wszystko efekt jest na tyle dobry, że jestem całkiem zadowolona i gdy tylko ogarnę gęstość i wypadanie moich włosów to będę jej używać na stałe (dopóki nie wycofają).










Znacie Long Repair ? Lubicie ? :)




Żółty Pies



7 komentarzy:

  1. kiedyś bardzo ją lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie na dniach ją kupiłam po raz pierwszy - ciekawe jak się u mnie sprawdzi. W weekend ją wypróbuję. Ps : Przepraszam za zwłokę w wysyłce nagrody konkursowej,ale miałam straszny młyn. Dzisiaj nadałam paczuszkę poleconym. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie nivea w ogole nie kusi. Ostatni ich produkt jaki miałam to była jakaś odżywka do kręconych włosów w takiej smiesznej, trochę pokreconej buteleczce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też nigdy nie kusiło, ale w końcu się przełamałam i nie żałuję, bo uważam, że to dobry produkt :)

      Usuń
  4. Muszę zakupić znów jakąś odżywkę Nivea ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś nie mam zaufania do odżywek Nivea, nie wiem czemu :) Preferuję Alterrę :D

    OdpowiedzUsuń