Kallos Keratin - maska keratynowa z proteinami mleka

Keratynowa maska marki Kallos gości na mojej łazienkowej półce już od dłuższego czasu, jednak zwlekałam z recenzją bo nie byłam do końca pewna jej działania na moje włosy. Opinie dotyczące tego produktu są podzielone - jedni ją uwielbiają, inni zaś nie widzą powodów do zachwytu. W której grupie się odnalazłam ?

Maskę kupiłam w duecie z wersją jagodową tej samej firmy na allegro, gdyż ciężko mi dostać kosmetyki tej marki stacjonarnie. Wybrałam wersję "mini" w małym słoiczku 275 ml, ponieważ trochę obawiałam się, że moje włosy mogą kaprysić (proteiny). Produkt kosztował mnie coś około 8 zł z groszami. 

Konsystencja maski jest gęsta ale lekka, budyniowa, łatwo rozprowadza się na włosach i jest bardzo wydajna. Zapach niestety jest dość chemiczny, jednak nie utrzymuje się długo na włosach i nie przeszkadza mi tak bardzo.

W składzie znajdziemy oczywiście wspomniane proteiny mleka i keratynę, dwa silikony, kwas cytrynowy zamykający łuski oraz niewielką ilość humektantów i emolientów.

Aqua, Cetearyl Alcohol, Cetrimonium Chloride, Citric Acid, Propylene Glycol, Hydrolized Milk Protein, Hydrolized Keratin, Cyclopentasilioxane, Dimenthiconol, Parfum, Benzyl Alcohol, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone


Od producenta:

"Keratynowa maska do włosów z proteinami mleka do włosów suchych, łamiących się i poddanych zabiegom chemicznym. Dzięki zawartości keratyny i regenerujących protein mleka odbudowuje naturalną strukturę włosów, wypełniając ubytki w ich włóknach. Odżywia i chroni suche, łamiące się włosy. Po zastosowaniu włosy stają się łatwe do układania, miękkie w dotyku i lśniące. "



Czy obietnica producenta została spełniona? Czy maska sprawdziła się na moich włosach?

Ano właśnie nie bardzo. Maskę stosowałam po umyciu włosów i zostawiałam na kilka minut. Niestety po wyschnięciu włosy nie były przyjemnie dociążone i wygładzone, sterczały na wszystkie strony. Kilkukrotnie zdarzyło się, że wyglądały po prostu brzydko - jakby były niedomyte, a końce przesuszone. Wydaje mi się, że jest to wina niewystarczającego podłoża dla protein - zbyt mało humektantów i emolientów w składzie. Nie kombinowałam z mieszaniem maski z olejem, czy jakimiś dodatkami, bo po prostu nie miałam na to czasu.

Oczywiście zdarzyło mi się umyć długość włosów tą maską i po myciu zastosować emolientowy produkt  i użyta w ten sposób się sprawdziła dobrze, czyli dostatecznie zemulgowała zanieczyszczenia.

Zdecydowanie wolę maskę jagodową. Nie kupię ponownie wersji keratynowej.




Żółty Pies



6 komentarzy:

  1. Miałam ją i byłam zadowolona z działania. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj szkoda,że nie przypadła Ci do gustu.U mnie sprawuje się bardzo dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta maska bardzo poważnie przeproteinowała mi włosy - nie lubię jej. Włosy były po niej lekkie jak piórka, latały, niedociążone i suche. Jagódki za to są super :)

    OdpowiedzUsuń