Queen Helene, Jojoba Hot Oil Treatment

Od producenta:


Wolne tłumaczenie:

Kuracja olejkiem jojoba przeznaczona jest dla suchych włosów oraz skóry głowy. W dosłownie kilka minut rewitalizuje zniszczone włosy i przywraca im naturalną lekkość i miękkość. Ciepło aktywuje penetrację wgłąb zniszczonych włosów, zawarty w składzie pantenol zapobiega zniszczeniom powodowanym przez suszenie, zabiegi chemiczne, itp. Kuracja jest rozwiązaniem w przypadku włosów zniszczonych, z rozdwojonymi końcówkami oraz łamliwych. Kuracja zmywa się całkowicie pozostawiając włosy błyszczące, mocniejsze i zdrowiej wyglądające.

Jak używać:

Umyj włosy szamponem i odsącz nadmiar wody ręcznikiem. Umieść tubkę w kubku z gorącą wodą na minutę. Przekręć zakrętkę tubki. W przypadku dłuższych włosów - nałóż zawartość całej tubki. Dla krótszych włosów zaaplikuj połowę tubki. Zamknij tubkę za pomocą zakrętki. Masuj włosy i skórę głowy, nałóż ciepły ręcznik bądź plastikowy czepek na 3 minuty. Zmyj dokładnie ciepłą wodą. Wysusz i układaj włosy jak zwykle.



Preparat zakupiłam przez iherb.com. W Polsce nie widziałam tego produktu w sklepach, jedynie na allegro (cena ok. 12 zł).

Skład:



Gdy zerknęłam na skład trochę sie zdziwiłam, ponieważ nie zawiera on oleju jojoba, tylko ekstrakt z jojoby. Poza tym oprócz emulgatorów znajdziemy w nim pantenol oraz aminokwasy(!) keratyny. Od razu pomyślałam, że brakuje tutaj porządnego emolientu.

W opakowaniu znajdziemy 3 tubki produktu, po 30 ml każda. To dość duża pojemność. Na moje włosy jednorazowo nakładałam 1/3 tubki i to spokojnie wystarczyło, by dokładnie pokryć całe włosy. Tubkę możemy ponownie zamknąć dzięki wygodnej nakrętce.



Produkt aplikowałam na włosy trochę inaczej, niż jest to napisane w instrukcji. Po zakupie czytałam sporo recenzji na temat niniejszego produktu i dziewczyny ostrzegały, by nie nakładać olejku po umyciu bo okropnie skleja i obciąża włosy. Radziły, by robić to przed myciem i tak też czyniłam.

Przed umyciem włosów lekko je zwilżałam wodą, następnie lekko podgrzewałam tubkę i nakładałam na włosy na około 40 min/1 h. Następnie myłam włosy szamponem i nakładałam emolientową maskę. Czasem po nałożeniu produktu na włosy dokładałam jeszcze warstwę oleju, bo wydaje mi się, że skład jest zbyt mało emolientowy.

Preparat bardzo dobrze rozprowadza się na włosach, nie jest tłusty, ani tępy. 


Efekty na moich włosach po użyciu tego produktu były całkiem niezłe - jednak najlepsze, gdy dodatkowo po aplikacji kuracji nałożyłam jeszcze na nie olej (awokado). Po umyciu były dociążone, gładkie i bardzo błyszczące - jak po dobrym laminowaniu żelatyną. Wyglądały bardzo zdrowo i chętniej łapały skręt. Kurację stosowałam (i dalej stosuję) raz na dwa tygodnie, bo boję się przeproteinowania.  



Podsumowując - polecam ten produkt włosom o wyższej porowatości, ale radzę wprowadzić dodatkowy olej - albo zmieszać z kuracją, albo nałożyć go bezpośrednio po aplikacji kuracji. W innym przypadku łatwo o niedociążenie i przeproteinowanie.



Znacie? Miałyście?



Żółty Pies




1 komentarz: