Dobra i tania odżywka emolientowa

Bardzo lubię odwiedzać kosmetyczne półki marketów-sieciówek. Zdarza mi się odkryć mało znane produkty, które działają całkiem przyzwoicie, a nie można ich dostać w drogeriach, ani innych marketach. Tak też było i tym razem - przemierzając nieodkryte zakamarki Inter Marche moim oczom ukazała się odżywka do włosów z olejem arganowym i masłem shea marki Labell. Wprawdzie obok niej stała maska tej samej serii, ale wpierw postanowiłam zająć się testowaniem odżywki.




Od razu, gdy zobaczyłam ten produkt, pomyślałam o znanej wszystkim odżywce Garniera z awokado i karite. Szata graficzna jest łudząco podobna, nawet zapach jest typowo słodki, dokładnie taki jak w przypadku Garniera. Odżywka posiada pojemność 200 ml i kosztowała 4,99 zł.







Konsystencja odżywki jest dość rzadka, nawet bym powiedziała że za rzadka, bo gdy nakładam ją na włosy to bardzo często spływa na podłogę. Wydajność też pozostawia wiele do życzenia, gdyż opakowanie 200 ml wystarczyło mi na około 6-7 użyć. Stosowałam ją jedynie po umyciu włosów na kilka minut.


Podczas spłukiwania włosy były niesamowicie gładkie. Mało jest produktów, które są w stanie wywołać u mnie taki efekt. Podczas schnięcia włosy trochę się puszyły, jednak dramatu nie było. Po całkowitym wyschnięciu były w miarę błyszczące, miłe w dotyku, gładkie, jednak niedostateczne dociążone (nałożenie kilku kropli olejku Mythic Oil załatwiło sprawę). Ogólnie moje włosy ostatnio ciężko dociążyć, więc nie mam żalu do tej odżywki :P

Ogólnie stwierdzam, że odżywka ta sprawdzi się u osób, które lubią wersję Garniera z awokado i karite. Według mnie obie odżywki działają podobnie. Jak za taką cenę na prawdę warto wypróbować. Osobiście skuszę się jeszcze na maskę z tej samej serii.




Pozdrawiam,

Żółty Pies



2 komentarze: