Moje włosy w końcu rosną, czyli efekty walki o gęstość



Zdjęcie z sierpnia 2014 obrazuje stan moich włosów, gdy zaczynałam pisać bloga. Problem opisywałam szerzej tutaj. Wówczas moje włosy wypadały, a partia od strony karku w ogóle nie rosła. W tym czasie zdiagnozowałam niewielką niedoczynność tarczycy, dzięki suplementacji włosy przestały na chwilę wypadać.

Trzy miesiące później zdecydowałam się na obcięcie nieestetycznych "piór" na końcach włosów - poniżej czarnej linii, którą zaznaczyłam na pierwszym zdjęciu. Włosy znowu  trochę wypadały, a ja wcierałam w skórę głowy różne specyfiki, które miały włosy wzmocnić i przyspieszyć porost. Nie obcinałam dolnej partii włosów.


Cztery miesiące później zrobiłam kolejne zdjęcie porównawcze i przeszłam chwilę załamania, bo praktycznie długość ani gęstość włosów nie uległy zmianie. Jak porównacie zdjęcie nr 1 i nr 3 - nie widać praktycznie ŻADNEJ różnicy w długości włosów, a minęło aż 7 miesięcy. 

Taki stan rzeczy był punktem zapalnym do głębszego poszukiwania  przyczyny braku wzrostu moich włosów (i przy okazji wypadania). Czytałam sporo zagranicznych artykułów, aż w końcu natknęłam się na wątek pewnej dziewczyny, która miała podobny problem jak ja - okazało się, że przyczyną takich problemów jest zazwyczaj niski poziom żelaza i ferytyny w surowicy krwi. Oczywiście wyniki morfologii to potwierdziły i zaczęłam kilkumiesięczną suplementację żelazem. Więcej o wpływie żelaza na włosy pisałam tutaj.


Żelazo przyjmowałam codziennie przez ponad pół roku, aż osiągnęłam wynik, który pozwala na prawidłowy wzrost włosów. Oprócz żelaza suplementowałam także witaminę D3, której niedobór posiada ok. 90% społeczeństwa, a jej prawidłowy poziom również ma niebagatelny wpływ na nasze włosy. Zdjęcie nr. 4 jest zrobione dzisiaj, czyli prawie półtora roku od zdj, nr. 3. Możecie teraz powiedzieć, że przecież mineło tyle czasu, że to normalne, że włosy urosły... No właśnie, dla mnie to coś ponad normę, bo przez bardzo długo okres czasu ich wzrost zatrzymał się w miejscu. Poza tym, ok. 2 miesięcy temu podcięłam końcówki tej partii o ok. 3-4 cm, więc teoretycznie urosły jeszcze więcej, niż na zdjęciu. Dodatkowo stosowałam wcierkę CeCeMed, która moim zdaniem także w jakimś stopniu pomogła mi te włosy pobudzić do wzrostu i zagęścić. A i jeszcze mój ukochany Cerkogel... !


Tak naprawdę włosy rosną mi teraz dużo szybciej na całej głowie i stają się coraz gęstsze.  Od kilku miesięcy praktycznie w ogóle nie wypadają.


Podsumowując, poprawę wzrostu i gęstości zawdzięczam przede wszyskim:

-suplementacji żelazem
-suplementacji wit. D3

oraz



Jak widzicie cała przeprawa z nierosnącymi włosami trwała prawie 2 lata. Metodą prób i błędów udało mi się trafić w sedno przyczyny moje problemu i teraz będzie już tylko lepiej. Najważniejsza jest cierpliwość.


Żółty Pies

1 komentarz: