Kolejny Ulubieniec | Safira, kapsułki regeneracyjne do włosów

O istnieniu kapsułek regeneracyjnych i firmie Safira dowiedziałam się po raz pierwszy dzięki recenzji na blogu Włosy Muszą Być Długie - udało mi się też przetestować kilka kapsułek, co w konsekwencji poskutkowało zakupem pełnowymiarowego opakowania tegoż produktu. 

Kapsułki te nie są zbytnio popularne - nie kupimy ich bez problemu w drogerii a recenzji w blogosferze jest dosłownie kilka. Szkoda, bo jest to produkt warty uwagi :)



Kapsułki do włosów Safira dostępne są w trzech wersjach: z ekstraktem z zielonej herbaty, z ekstraktem z lilii wodnej oraz z olejkiem różanym (zdecydowałam się na wersję z zieloną herbatą). W opakowaniu znajdziemy 18 kapsułek, koszt - około 35 zł.




Producent opisuje kapsułki jako wysokiej jakości serum, które ma za zadanie odbudowywać i regenerować włosy. Ponadto produkt uzupełnia niedobór składników odżywczych, wzmacnia, eliminuje efekt nadmiernego przesuszenia, itp, itd. Wszystko co najlepsze :)



Zajrzyjmy więc do składu. Czy serum faktycznie ma potencjał odbudowujący? Czy jest w stanie przywrócić włosom zdrowy wygląd? 

Z tą odbudową to kiepsko, bo serum nie zawiera protein, a wiemy, że to właśnie białka-proteiny (z których zbudowany jest włos) są w stanie wypełniać ubytki w zniszczonej strukturze włosa. Akurat brak protein może być tutaj autem. 

Jednak producent uraczył nas świetnym humektantowo-emolientowym składem i stworzył emulsję, która ma doskonały potencjał nawilżający + wygładzający nasze suche/spuszone i biedne włosy :)


Silikon (emolient), skwalan (emolient), panthenol (humektant), ekstrakt z wodorostów (minerały+humektant), kolejny emolient, ekstrakt z zielonej herbaty (humektant), zapach, konserwant.

Jestem pod wrażeniem tak prostego i zrówoważonego składu. Żadnych dodatkowych i niepotrzebnych wypełniaczy, alkoholi i cudów wianków. Po prostu mieszanina emolientowo-humektantowa. Powinno nawilżać i ujarzmiać !



Wracając do kapsułek - każda mieści 1 ml dosyć tłustawej i gęstawej mazi. Według zaleceń producenta, po ukręceniu rybce ogonka aplikujemy jej zawartość na umyte, wilgotne włosy i pozostawiamy do wchłonięcia. Nie spłukujemy. 

Tak też robiłam i robię, jednak na pokrycie całych włosów spokonie wystarczy mi połowa kapsułki. Drugą połowę zostawiam na ujarzmienie włosów na drugi dzień po myciu. Wersja z zieloną herbatą posiada przyjemny zapach, taki trochę morski, wodorostowy :D




Tak jak wspominałam, serum posiada gęstą i tłustawą konsystencję, więc trzeba aplikować ją z umiarem, bo możemy przedobrzyć. Polecam nakładać od ucha w dół, by niepotrzebnie nie obciążać włosów u nasady. 

Jak się sprawdziło to serum? A sprawdziło się wspaniale. Po wyschnięciu moje włosy wyglądają o niebo lepiej - są gładziutkie, dociążone, ładnie łapią skręt, nie puszą się. Kapsułki stosuję także na suche włosy (w minimalnej ilości), gdy wymagają dodatkowego dociążenia i wygładzenia. W tym przypadku  też to serum się fajnie sprawdza - wygładza, ujarzmia, zabezpiecza przed uciekaniem wilgoci.

Podsumowując, z działania kapsułek jestem zadowolona i polecam je wszystkim, którzy mają problem z brzydko wyglądającymi włosami po umyciu, puszeniem, czy nadmiernym przesuszeniem. 




Żółty Pies






5 komentarzy:

  1. Te kapsułki wyglądają uroczo, nie wiem czemu, ale z jakimiś ufo mi się kojarzą :D Z puszeniem włosów to ja mam problem, więc może i to produkt dla mnie :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam te kapsułki i też się u mnie sprawdziły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ! Pierwszy raz widzę i z chęcią je wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń