Ziaja | Maska z ceramidami "Intensywna Odbudowa" do włosów zniszczonych

Produkty do włosów marki Ziaja niegdyś były przeze mnie omijane szerokim łukiem (nie wiedzieć czemu, a może wiedzieć - wydawało mi się, że za tak niską cenę nie można kupić niczego porządnego) do czasu gdy w sieci pojawił się wpis Anwen o cudownych efektach maseczki z olejkiem rycynowym tejże firmy. Ostatnio robiąc zakupy w jednym z osiedlowych sklepików moim oczom ukazało się stoisko markowe Ziajki i przypomniałam sobie o pozytywnych opiniach ich masek do włosów - postanowiłam więc spróbować. Od 6 zł nie zbiednieje a i tak ostatnio zdenkowałam prawie wszystkie produkty pielęgnacyjne (żadnego oleju już nie mam, o wcierce nie wspominając), więc pierwsza lepsza maseczka wylądowała w koszyku. Było warto? Było!




Produkt zamknięty jest w 200 ml opakowaniu za które zapłacimy ok. 5-8 zł, w zależności od sklepu.

Maseczka przeznaczona jest do włosów zniszczonych. Producent oferuje nam produkt o niskim ph, zamykający łuski włosów. A więc powinniśmy otrzymać efekt w postaci zwiększonego blasku.



Produkt posiada konsystencję dość rzadką jak na miano maski. Jeżeli chodzi o wydajność - mnie starczyła tylko na 5 razy, ale nakładałam jej dość sporo. Zapach jest przyjemny - słodkawy, ja wyczuwam nutę migdałową.

Skład maseczki jest humektantowo-emolientowy bez protein. Znajdziemy tutaj przede wszystkim ceramidy - czyli lipidy o działaniu ochronnym na włos, fitosfingozynę, która posiada podobne działanie do ceramidów, cholesterol - j.w, panthenol, lekki silikon. Jak na moje oko jest całkiem nieźle.


Działanie jednak jest najważniejsze. Czy tani produkt był w stanie zadowolić moje wybredne włosy ?

Jak się okazuje był, bo moje włosy po użyciu tej maseczki były miłe w dotyku, bardziej nawilżone, miękkie, bardzo błyszczące i całkiem nieźle dociążone. Uzywałam jej zawsze w ten sam sposób - po umyciu tylko i wyłącznie szamponem (bez olejowania) nakładałam na około 4-5 minut i spłukiwałam. Po spłukaniu nie stosowałam już żadnego serum silikonowego (bo nie mam :D), suszyłam naturalnie bez użycia suszarki.

Prawdę mówiąc nie spodziewałam się, że będzie aż tak dobrze. Włosy najlepiej wyglądały na drugi dzień po myciu ( w ten sam dzień zawsze są bardziej spuszone). Chętnie się kręciły po koczku ślimaku.

Wklejam zdjęcie dzień po myciu - na zdjęciu wyglądają jakby były spuszone, ale tak nie jest - to są babyhairy, które źle wyglądają na zdjęciach :P






tutaj niepoczesane :P



Podsumowując, z działania maseczki jestem zadowolona i polecam ją dziewczynom z włosami o wyższej porowatości, które potrzebują domknięcia łusek. Za tak niską cenę warto wypróbować :)




 Żółty Pies





6 komentarzy:

  1. nie znam, ale wydaje się ciekawa :) ale tera nie kupuję nic do włosów, muszę wykończyć zapasy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już tak pokończyłam, że prawie nic nie mam :P

      Usuń
  2. Moje włosy ostatnio podwyższyły swoją porowatość, także mogłaby się na nich sprawdzić :)

    Kochana kliknęłabyś w linki w najnowszym poście ?
    Dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie miałam ich masek-czas to zmienić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam ją, ale jeszcze nie używałam, mam nadzieję, że też się u mnie sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń