Garnier Fructis - Goodbye Damage | Odżywka wzmacniająca

Lubię Fructisy. Są to produkty dostępne praktycznie wszędzie i nie kosztują zazwyczaj więcej niż 10 zł za sztukę. Mimo wielu wątpliwości, pierwszy raz dałam się skusić na wersję Oleo Repair, która okazała się bardzo dobrym emolientowym produktem do włosów o wyższej porowatości. Przed wersją Goodbye Damage też się wzbraniałam - z uwagi na mniej emolientowy skład i różne opinie. Jednak zaryzykowałam i nie żałuję!




Odżywkę nabyłam w Biedronce za około 9 zł. Pojemność standardowa - 200 ml. Opakowanie plastikowe - miękkie. Łatwo wydobyć całość produktu z opakowania.


Produkt posiada miły, typowy dla Fructisów owocowo-tropikalny zapach. Konsystencja jest także zbliżona - średnio gęsta, ale wydajna. Wystarczy niewielka ilość odżywki, by dokładnie pokryć całe włosy.


Jeżeli chodzi o skład - sporo humektantów - nawilżaczy, wysoko proteiny. Emoleintów mało - brak olejów, głównie substancje kondycjonujące i zmiękczające.



Składniki aktywnie działające:


niacynamid (wit. B3)
ekstrakt z trzciny cukrowej
proteiny roślinne
ekstrakt z zielonej herbaty
wit B6
ekstrakt z jabłka
ekstrakt ze skórki cytryny
ekstrakt z owoców amli 


Trzy ostatnie ekstrakty działają zakwaszająco, dlatego też możemy się spodziewać przymknięcia łusek i zwiększonego blasku.




Zmierzyłam ph odżywki za pomocą papierków lakmusowych - około 4,5 -  lekko kwaśna.



Od producenta:




Jeżeli chodzi o działanie tej odżywki, to jestem bardzo zadowolona. Stosowałam ją zawsze po umyciu włosów na około 5-10 minut. Czasem dłużej, czasem krócej o parę minut. Za każdym razem po wyschnięciu włosy były gładkie, nawilżone i  błyszczące, bardziej "sypkie" i dociążone. Wyglądały na zdrowsze. Efekt był lepszy, gdy od razy po umyciu wysuszyłam włosy suszarką. 

Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się takiego efektu po tej odżywce. Ten brak emolientów mnie odstraszał, bałam się protein. Niepotrzebnie. Być może faktycznie niskie ph robi tu robotę. 



Zdjęcia robione bez lampy, w słonecznym świetle. 




Polecam. Za tę cenę warto wypróbować.



P.S.

Kupiłam farbę do włosów w odcieniu blond. W przyszłym tygodniu rozjaśnianie! 




Żółty Pies






4 komentarze:

  1. Miałam kiedyś tą odżywkę, ale średnio sprawdzała się na moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja teraz zaopatrzyłam się w odżywkę z Garniera, a własnie zastanawiałam się nad tą! Może i ta byłaby lepsza? Eh... Trudno :)
    P.S. Nie mogę doczekać efektów koloru na włoskach! Liczę na zdjęcia ;)

    verierra.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze można kupić drugą odżywkę :P
      Też się nie mogę doczekać, ale mam wątpliwości, czy farba da rade. Rozjaśniacza się troche boje.

      Usuń
  3. Mam szampon z tej serii i jestem zachwycona!:)

    OdpowiedzUsuń