Próba rozjaśnienia włosów z Olaplex

No i stało się, nie wytrzymałam i postanowiłam podjąć próbę rozjaśnienia moich nieszczęsnych włosów. Podkreślam - podjąć próbę - ponieważ podeszłam do sprawy troche "na opak" i chcąc jak najmniej zaszkodzić włosom zrezygnowałam z zakupu rozjaśniacza na rzecz farby...

Dlaczego nie rozjaśniacz? Naiwnie pomyślałam, że skoro mam naturalne, niefarbowane włosy, to farba rozjaśniająca z wysokim stężeniem wody ultenionej (9%) da radę. Nie chciałam platynowego blondu, bardziej interesował mnie ciemny blond-jasny brąz, czyli rozjaśnienie o 2-3 tony. Jak już widzicie po zdjęciach - rozjaśnienie jest marne, prawie niewidoczne. Co z kondycją włosów ? Czy Olaplex zapobiegł ich zniszczeniu ?




Zacznijmy od początku. Produktem koloryzującym, który zakupiłam była farba o odcieniu 6.7 (ciemny matowy blond) marki Alfaparf Evolution of The Colour. O tej firmie słyszałam praktycznie same dobre rzeczy. Koleżanki, które farbowały tymi produktami miały naprawdę ładne, naturalne odcienie i włosy w dobrej kondycji. Farbę miesza się z oxydantem w stosunku 1:1,5. Wzięłam stężenie dość wysokie - 9%. [teraz sobie myślę, że mogłam wziąć 12%..]

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała działania olaplexu podczas koloryzacji. Z zabiegu regeneracyjnego bez farbowania byłam średnio zawodolona - dokładnie możecie przeczytać o nim TUTAJ.

Tak więc dodatkowo do farby i oksydantu dokupiłam Olaplex w saszetkach - 3,75 ml no.1 i 7,5 ml no.2 (na saszetkach zaokrąglono do pełnej liczby - domyślam się, że wzięto pod korektę osadzenie produktu na ściance saszetki). Oczywiście zakupu dokonałam na allegro. 



Co zrobiłam - krok po kroku:

Na trzydniowe, tłuste włosy nałożyłam mieszankę składającą się z:


  • 60 g farby, czyli całej tubki
  • 90 g oksydantu 9%
  • 3,75 ml Olaplexu no. 1


Chciałam wykorzystać połowę farby, jednak wyciśnięcie produktu z tej tubki graniczyło z cudem. Farba nie chciała się wydostać przez otwór, musiałam bardzo mocno ją ściskać, żeby cokolwiek wydobyć. Na domiar złego porobiły się mini dziurki po bokach opakowania, przez które zaczęła wydobywać się farba. Koszmar! Wkurzyłam się i stwierdziłam, że zrobię już z całości, bo zostawienie połowy produktu w tak poniszczonym opakowaniu nie będzie zbyt rozsądne.

Tak jak przeczuwałam - mieszanki miałam ostatecznie za dużo. Ponad 1/3 produktów się zmarnowała. Niestety, to wina tej fatalnej tubki z farby.


Nie chciałam nakładać farby od nasady po końcówki. Podoba mi się technika baleyage ombre i ogólnie efekt taki jak na tym filmiku poniżej. Farbę nakładałam w podobny sposób:





Farbę trzymałam na włosach dłużej niż to zaleca producent - około 45 minut. Nie nakładałam na włosy folii aluminionej (pewnie gdybym nałożyła, efekt byłby lepszy). Co jakiś czas sprawdzałam pasemka, czy w ogóle widać jakiekolwiek rozjaśnienie - nic. Totalnie nic. Mogłabym przetrzymać do godziny, ale bałam  się, że włosy się zbytnio przesuszą. Po tych 45 minutach spłukałam włosy obficie wodą i nałożyłam na około 10 minut:


  • 8 ml Olaplex no.2 

a następnie normalnie umyłam włosy szamponem i zastosowałam odżywkę na 5 minut (Włosy Plus Solution). Wysuszyłam włosy suszarką.










Zdjęcia tak naprawdę nie oddają prawdziwego koloru włosów. Widzicie, że na pierwszym zdjęciu wyglądają o wiele ciemniejsze, niż na drugim. W rzeczywistości są może rozjaśnione o pół tonu. Szkoda, liczyłam na więcej.


Jednak pozostaje jeszcze kwestia kondycji włosów po lekko drastycznej przygodzie. I tego też na zdjęciach nie udało się uchwycić ale... kondycja została nienaruszona! Ba, w tym momencie nawet lepsza niż przed farbowaniem. Zobaczymy jeszcze jak będzie przy kolejnych myciach, ale na dzień dzisiejszy - czyli w dniu farbowania są o wiele bardziej gładkie, miękkie i sypkie niż przed malowaniem.


Szczerze mówiąc, zastanawiałam się nad Cureplexem. Czytałam sporo pochlebnych komentarzy na temat tego produktu, nawet lepsze niż o Olaplexie. Przy następnym farbowaniu/rozjaśnianiu będę go chciała wypróbować. 

Tak czy inaczej - z działania Olaplexu w tym przypadku jestem zadowolona. Mam nadzieję, że efekt nie będzie krótkotrwały, jak to miało u mnie miejsce w przypadku kuracji wzmacniającej bez farbowania.



Co sądzicie o efektach ? Polecicie dobry, mało inwazyjny rozjaśniacz?





Żółty Pies




4 komentarze:

  1. Ostatnio miałam rozjaśniane włosy w salonie fryzjerskim z użyciem Olaplexu. Efekt zadowalający, ale nie do końca :)
    Jeśli możesz, kliknij w linki w najnowszym poście, dzięki ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Zamowiłam sobie te saszetki z taką pojemnością, ale dopiero po fakcie zaczełam sie zastanawiać czy to nie za mało, jeśli nie zamierzam przy tym farbować włosów? ;v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może być trochę mało, ja do regeneracji użyłam 10ml No1 i 20 ml No2, a producent i tak zaleca większe ilości.

      Usuń
  3. poziom 6 jest mocno ciemny, trzeba było wziąć coś z 8 :)

    OdpowiedzUsuń