Orientana - Ajurwedyjska terapia do włosów

Z olejkami do włosów jest u mnie ciężko. Po niezwykle udanej znajomości z olejem ze słodkich migdałów (klik), ciężko mi znaleźć produkt, który będzie dawał lepsze efekty. Zazwyczaj oleje puszą moje włosy i nie przyczyniają się do polepszenia ich kondycji. Ostatnio zainteresowałam się produktami do włosów marki Orientana. Firma posiada w swojej ofercie trzy olejki skierowane do pielęgnacji włosów: terapię kokosową, ajurwedyjską oraz olejek z ekstraktem z neem. Zaopatrzyłam się w dwa z nich - dzisiaj recenzja terapii ajurwedyjskiej :)




Produkt umieszczony jest w plastikowej przezroczystej buteleczce o pojemności 105 ml. Za taką pojemność zapłacimy około 20-30 zł, w zależności od sklepu. Swoją sztukę nabyłam w aptece internetowej doz za nieco ponad 21 zł, więc całkiem przyzwoicie


Olejek posiada bardzo intensywny, słodkawy zapach z nutą egzotyczną. Konsystencja olejku jest raczej rzadka, mimo to produkt jest bardzo wydajny. Buteleczka wystarczyła mi na około 2 miesięcy używania przy każdym myciu włosów, czyli około 3-4 razy w tygodniu. Włosy pokryte olejkiem pachną bardzo intensywnie. Po spłukaniu zapach nie jest już tak mocno wyczuwalny.




Skład terapii ajurwedyjskiej jest w 100% naturalny, bez ulepszaczy, sztucznych zapachów bądź barwników. Jak widzicie poniżej, bazą jest tutaj olej kokosowy. Początkowo miałam wątpliwości, czy aby na pewno powinnam sięgnąć po ten produkt z racji faktu, iż moje włosy go nie znoszą. Oprócz oleju kokosowego znajdziemy tutaj masę innych olejków i cennych ekstraktów roślinnych, które mają pomóc nam we wzmocnieniu włosów.

Producent zaleca stosowanie olejku na skórę głowy, celem wzmocnienia cebulek. Moja kuracja polegała na nakładaniu olejku jedynie na włosy. Dlaczego? Ponieważ  z moją wylewnością, nakładając ten produkt na skalp, wykończyłabym go w 5 dni :P  Tak więc olejek lądował na całej długości włosów. 

Olej nakładałam na różne długości czasu. Czasem na 2-3 h, czasem na całą noc, w zależności od wolnego czasu. Następnie myłam skórę głowy szamponem i nakładałam na mokre włosy maskę bądź odżywkę. Jeżeli chodzi o efekty - olejek w ogóle nie spuszył moich włosów, mimo obecności kokosa! Wręcz przeciwnie. Włosy były gładsze, bardziej miękkie i dociążone. Może nie było efektu jak z reklamy, jednak wizualnie włosy wyglądały lepiej. Bardziej też się błyszczały.


Podsumowując - olej olejowi nie równy. Trzeba próbować, nawet jeśli przekreślamy z góry jakiś produkt. Zaczynam teraz testowanie olejku z neem - po wykończeniu na pewno opiszę efekty :)


Żółty Pies


2 komentarze:

  1. Ta terapia ajurwedyjska spisała się moich włosach genialnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. moje włosy też nie przepadają za olejkiem kokosowym, ale skoro u Ciebie się mimo to sprawdził, może kiedyś przetestuję :)

    OdpowiedzUsuń