Garnier Fructis, Grow Strong | Odżywka do włosów- czy rzeczywiście taka dobra?

Lubię odżywki Fructisa. Szampony mniej, bo obciążąją włosy, ale odżywki są dla moim wysokoporowatych włosów całkiem zadowalające. Bardzo dobrze sprawdziła się u mnie wersja Oleo Repair (klik). Ostatnio firma wprowadziła na rynek nowy produkt - linię Grow Strong przeznaczoną do włosów wypadających, osłabionych. Pierwsze recenzje odżywki i szamponu były bardzo pozytywne, tak więc natrafiając na promocję skusiłam się na zakup odżywki..




Linia Grow Strong posiada zielonkawą szatę graficzną. Buteleczki nie różnią się kształtem od innych frustisowych, są wykonane z miękkiego plastiku, który nie utrudnia wydobywania produktu ze środka. Zapach odżywki GS jest przyjemny, mimo to pachnie trochę sztucznie, jakby plastikowo-cukierkowo. Konsystencja jak i wydajność jest identyczna, jak w przypadku innych odżywek marki Fructis.

Jeżeli chodzi o dostępność linii GS, to widziałam ją jedynie w Rossmannie. W dyskontach typu Lidl, Biedronka jeszcze nie jest obecna. Cena również jest równa cenie innych odżywek tej marki, czyli około 6-8 złotych za 200 ml.



Producent kieruje swoją nowinkę dla włosów które wypadają i potrzebują wzmocnienia. O ile w przypadku szamponu jestem w stanie uwierzyć w potencjalne działanie wzmacniające, tak w przypadku odżywki, którą nakładamy na długość włosów omijając skalp - zdecydowanie nie! W takim przypadku możemy mówić tylko i wyłącznie o działaniu kondycjonującym. Włosy to nie łodyga, są one martwe * żywa jest tylko "cebulka".

Tak więc mimo, że we wrześniu moje włosy przeszły ogromne wypadanie (OGROMNE!), od odżywki Fructis GS wymagałam jedynie dociążenia, nawilżenia i ogólnego ogarnięcia. W skalp wcierałam żel Dermeny, a wewnętrznie stosowałam pakiet suplementów (pomogło).

Skład odżywki jest również typowy dla fructisowych produktów tego typu (tak na serio wszystkie różnią się między sobą tylko kilkoma składnikami). Z substancji czynnych mamy tutaj do czynienia z:

- niacyniamidem - wit. B3 (humektant)
- wyciągiem z trzciny cukrowej (humektant)
- ekstraktem z zielonej herbaty (humektant)

w niewielkich ilościach:

- ekstrakt z pestek jabłka (humektant)
- wit B6 (tutaj pewnie ma pobudzać porost ;))
- wyciąg ze skórki cytryny (obniża pH, zamyka łuski włosa)





Tak więc jak widać, odżywka jest głównie humektantowa, nawilżająca. Nie znajdziemy w niej olejów ani protein. Jest silikon, ale w malutkich ilościach.

Odżywkę stosowałam do mycia długości włosów oraz po umyciu na kilka minut. Niestety efekt każdej z tych metod mnie rozczarował - włosy za każdym razem były spuszone, przesuszone, niedociążone, bez blasku i jakiegokolwiek kształtu. Nie pomagało nawet nałożenie ogromnych ilości silikonowego serum. Nadawały się jedynie do spięcia.

Muszę przyznać, że zawiodłam na Grow Strong. Nie polecam jej dziewczynom z włosami takimi jak moje - czyli puszącymi, wysokoporowatymi a nawet zniszczonymi, które potrzebują dobrego dociążenia. Nie polecam jej też do stosowania na skórę głowy, bo ma za małą koncentrację substancji czynnych, by mogła faktycznie coś podziałać na porost.


Żółty Pies




2 komentarze:

  1. Spróbuj dodać do porcji maski przed nałożeniem na włosy kroplę dowolnego oleju , a powinnaś zobaczyć różnicę :)
    Mogłabyś kliknąć w linki w poście TUTAJ ? Dzięki <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli pewnie na moich włosach efekt byłby taki sam :)

    OdpowiedzUsuń